Uwaga! Jeżeli nie oglądałeś tego odcinka, czytasz na własną odpowiedzialność, ponieważ ten post zawiera SPOJLERY.
Czytaj dalej!
Na pewno wszystkiech zdziwiło, że CeCe jest A. Ja także myślałam, że to będzie Wren, ale jednak imie Charlotte - Charles. To nie mogło być wymyślone na poczekaniu. Myślę, że Marlene King od samego początku wiedziała, że to będzie CeCe. Jednak dlaczego jest tyle niespójności i pytań?
Dlaczego miałaby kłamać na temat śmierci mamy Toby'ego? Może to ona zepchnęła jego mamę z okna?
Może scena wyżej powstała tylko w głowie naszej drogiej Charlotte?
Dobra, a teraz zaczniemy odpowiedzi na pytania!
-----------------------PYTANIA----------------------
Ulubiony bohater odcinka?
Zdecydowanie będzie to dla mnie Alison. Wygrała samą sobą, tym z jaką lekkością wybaczyła CeCe wszystko, bo przecież Charlotte była jej najlepszą przyjaciółką. Było mi jej na prawdę bardzo żal :(
Denerwujący Bohater odcinka?
Zdecydowanie Była to CeCe! Mocno zdenerwowała mnie tym, że przecież "nie zrobiłam im nic złego?! One żyją?!" (oczywiście mowa o Kłamczuszkach)
Ulubiona scena odcinka?
Zdecydowanie wtedy, gdy Emily uderza Sarę! Normalnie płakałam ze śmiechu! :'D
Najbardziej wzruszająca scena w tym odcinku?
Zdecydowanie gdy nasze główne Bohaterki żegnały się i jeszcze Spencer zacytowała Kubusia Puchatka. Ryczałam jak głupia.
Największe rozczarowanie odcinka?
Sara jako Black Widow i Red Coat. Myślałam, że położę się i nie wstanę. Co do Black Widow to liczyłam na Melissę, Red Coat to jeszcze okej, ale Black Widow? Rozczarowałaś mnie, Marlene.
Mam cichą nadzieję, że post Wam się spodobał.
Następny pojawi się około godziny 15;30 :)
Dziękuję za przeczytanie i liczę na komentarze:)
xoxo, Sophia A








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz